Pierwszy dzień pobytu w Evorze dobiega końca. Do tego urokliwego miasta przybyliśmy 12 lutego br. – z Wrocławia przez Warszawę Modlin do Lizbony, a stamtąd już bezpośrednio do Evory.
Evora to miasto ma długą historię, jego początki sięgają czasów rzymskiej kolonii, potem znalazło się ono we władaniu Maurów, Hiszpanów, podobnie jak cała Portugalia.
Przyjeżdżając do Portugalii trzeba choć trochę poznać zwyczaje tego kraju, gdzie niezwykle ważnym słowem jest „szacunek” – „respeito”. Portugalczycy mają wysoko rozwinięte poczucie równości.
Witając się z kimkolwiek należy pamiętać o formach grzecznościowych, pożegnanie też ma określoną formę. Sami Portugalczycy mówią o sobie, że są narodem brandos costumes, czyli łagodnych obyczajów. Stare portugalskie przysłowie mówi: „Lisboa diverte -se, Coimbra estuda, Braga reza e o Porto trabalha!”, czyli Lizbona się bawi, Coimbra studiuje, Braga się modli a Porto pracuje. Zaś nasz mentor projektu pisał Wam na fb, że w Evorze po parku chadzają pawie i nie należy za nimi gonić. Pory posiłków są dla Portugalczyków bardzo ważne, ustalone godziny przestrzegane są z niezwykłą dokładnością. Posiłki wyznaczają rytm dnia. Tak samo jak picie kawy w kawiarniach. Czy wiecie, że w Portugalii istnieje 365 przepisów na rybę – jeden przepis na jeden dzień. W ogóle bogactwem Portugalii są owoce morza i ryby.
Językiem urzędowym jest portugalski, większość Portugalczyków mówi po angielsku lub francusku. Po hiszpańsku lepiej nie mówić.
Niewątpliwie pierwsze dni poświęcone będą poznaniu miasta, sposobowi przemieszczania się po nim i ogólnopojętej aklimatyzacji.,